Historia

NASZE SŁONECZKO – JULIA ICIAK

        Julka urodziła się 12 stycznia 2011 roku. Ważyła 3520 g/ 54 cm. Otrzymała 9 punktów w skali Apg. Urodzona silami natury z zielonych wód płodowych. Po powrocie do domu Julka była mało żywotna, przestała pić mleko, cały czas spala. Tego dnia trafiliśmy do szpitala na OIOM z objawami wstrząsu hipowolemicznego. Stan Julki był bardzo ciężki. Podano jej tlen i płyny wyrównawcze. Walczyła, skóra nabierała koloru, zastosowano antybiotykoterapie o szerokim spektrum. Cały czas leżała w inkubatorze. Julka nie reagowała, leżała podłączona do urządzeń a jej stan był bardzo ciężki. Zdecydowaliśmy się więc na chrzest.

       Ksiądz Darek „przywrócił ją do życia”. Od dnia chrztu stan córki stopniowo się poprawiał. Zaczęła ruszać rączkami i nóżkami. 3 lutego została wypisana do domu. To był najgorszy okres mojego życia: walka o Julkę, ciągły strach. Byl moment, że patrząc córce w oczy, widziałam że ją tracimy. Słysząc słowa Pani Doktor ” że zrobią wszystko aby ją uratować, ale nie mogą dać gwarancji, że im się uda”…. nie docierały do mnie… Ale Julka walczyła, walczyła żeby z nami pozostać.

       Po wyjściu ze szpitala lista zaleceń, kontroli była bardzo długa. Mierzyliśmy każdy gram wypitego mleka i zapisywaliśmy, a pod koniec dnia zliczaliśmy porcje mleka. Już w lutym pojawiły się pierwsze napady padaczki. Okazało się, że to  Zespól Westa i wczesna faza mózgowego porażenia dziecięcego Pomimo leków napady nie ustąpiły. Towarzyszył temu straszny krzyk, płacz i ból Julki oraz nasza bezradność.

       Od kwietnia rozpoczęliśmy rehabilitację i rehabilitujemy córkę do dziś. Rozwój psychofizyczny Julki jest bardzo opóźniony. Julka nie siedzi, nie chodzi, nie chwyta zabawek ale zaczęła się uśmiechać i to jest najpiękniejszy prezent dla nas – rodziców -uśmiech dziecka. Przed nami długa droga i walka o zdrowie i życie naszej Julki.

Dodaj komentarz